Jubileusz stu lat istnienia obchodzi jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej w Janowie. Z tej okazji warto przypomnieć, jak wyglądały początki jej działalności i jak przez dekady zmieniało się wyposażenie strażaków.
Alarm sprzed stu lat
Współcześnie wystarczy chwila, by alarm dotarł do strażaków, a wóz ratowniczo-gaśniczy opuścił garaż. W pierwszych latach funkcjonowania janowskiej jednostki rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej.
Strażacy dysponowali wówczas sprzętem pamiętającym jeszcze czasy carskie. Aż do początku lat trzydziestych XX wieku podstawowym narzędziem do tłumienia ognia była niewielka sikawka dwutłokowa osadzona na trzech żelaznych kołach. Przewożono ją na miejsce zdarzenia zwykłym wozem.
Siła ludzkich rąk
Po dotarciu na miejsce pożaru czterech strażaków obsługiwało pompę ręcznie. Wodę czerpano z beczki ustawionej obok urządzenia. W zaopatrzenie w wodę i beczki angażowali się także mieszkańcy, co pokazuje, jak silnie lokalna społeczność wspierała działania straży.
Przełom nastąpił w 1928 roku, gdy jednostka zakupiła większą ręczną pompę dwutłokową zamontowaną na dwukołowej platformie. Rok później do wyposażenia dołączyły kolejne elementy: mundury, hełmy, toporki, wiadra oraz węże.
Skromnie, ale z nadzieją
Z dzisiejszej perspektywy takie wyposażenie może wydawać się ubogie. Dla ówczesnych strażaków był to jednak ogromny postęp. Każdy nowy element sprzętu zwiększał szansę na skuteczną walkę z ogniem i realnie wpływał na bezpieczeństwo mieszkańców.
Od ręcznej sikawki do współczesnych samochodów ratowniczo-gaśniczych minęło sto lat. Historia janowskiej jednostki pokazuje, jak wielki dystans przeszło pożarnictwo ochotnicze – od pracy wyłącznie siłą mięśni do nowoczesnych technologii ratowniczych.
„Każdy kolejny kawałek sprzętu oznaczał większą szansę na skuteczną walkę z ogniem” – podkreślają autorzy wspomnień o historii jednostki.
Jubileusz to okazja do podziękowania wszystkim pokoleniom strażaków, którzy przez dekady służyli lokalnej społeczności, często ryzykując własne zdrowie i życie.
Źródło: OSP w Janowie
Fot. facebook.com

